Minimalistyczne podsumowanie stycznia

Minimalistyczne podsumowanie stycznia (2)

Nawet małe zmiany mogą mieć duży wpływ na nasze samopoczucie. Chodź nie dokonałem jeszcze wielkich rewolucji w przestrzeni i świadomości to pomyślałem, że warto dokumentować każde swoje osiągnięcie. Każdemu potrzebna jest motywacja do dalszych działań. Nie ma chyba lepszego sposobu, jak zobaczyć, że to czego dotychczas dokonaliśmy, przynosi wymierne efekty. Styczeń potraktowałem jako miesiąc na zapoznanie się z minimalizmem i doświadczeniami ludzi z kraju i z zagranicy.

Zagraniczna inspiracja

Wszystko zaczęło się od dokumentu „Minimalism: A Documentary About the Important Things”, co opisywałem tutaj. Seans wywarł na mnie tak duże wrażenie, że zacząłem poszukiwać innych źródeł wiedzy i wskazówek od czego zacząć.

Chcąc praktycznie wykorzystać czas spędzany na dojazdach komunikacją miejską do pracy, trafiłem na podcast “Slow home”. I wsiąkłem totalnie. Codziennie słuchałem (i nadal słucham) przynajmniej jednego epizodu i jestem zachwycony. Brooke Mcalary rozmawia z bardzo ciekawymi osobami, z których każda ma inną historię i w nieco innym obszarze realizuje filozofię prostego życia. W styczniu na pewno przesłuchałem około 20 odcinków nagranych jeszcze w 2015 roku (czemu ja to odkrywam 3 lata później???).

Lokalne źródła wiedzy

Przeczytałem książkę Katarzyny Kędzierskiej “Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce”. Akurat żona posiadała egzemplarz i mogłem szybko zacząć lekturę. Zapisałem się też do kilku grup na Facebooku traktujących o minimalizmie i śledziłem jakie inni mają spojrzenie na ten temat. Szybko zdałem sobie sprawę, że większość wątków poruszanych jest w kontekście porządkowania szafy. Do tego z przykrością stwierdzam, że dużo postów kierowanych jest do kobiet a mężczyźni rzadko się w nich wypowiadają. Wracając do książki Katarzyny Kędzierskiej, muszę uprzedzić, że również jest kierowana bezpośrednio do przedstawiciele płci pięknej. Długo jednak tym faktem nie zawracałem sobie głowy i po kilku stronach przestało mi się to rzucać w oczy. Pozycja sama w sobie jest godna polecenia, ale mam wrażenie, że autorka chciała za dużo wątków poruszyć w jednej książce. Przez to mam wrażenie, że wiele tematów jest potraktowana dosyć pobieżnie.

Ważna decyzja

Zacząłem na poważnie myśleć o zmianie pracy, która dostarczała mi wielu frustracji. Pod koniec miesiąca zdecydowałem się złożyć wypowiedzenie i nie miałem wątpliwości, że to dobra decyzja. Spędzanie 8 godzin w miejscu, które w żaden sposób nie daje Ci radości ani satysfakcji jest po prostu stratą czasu. Zawsze chciałem robić coś swojego i jeśli w najbliższych miesiącach nie rozpocznę własnej działalności to z pewnością zrobię to w przeciągu najbliższych kilku lat.

Efekty zmian

Jeszcze do niedawna strasznie narzekałem. Zauważali to moi współpracownicy w pracy. W domu natomiast zwracała na to uwagę moja żona. Z czasem coraz bardziej docierała do mnie świadomość, że rzeczywiście staję się ekspertem ds. marudzenia. To był jeden z powodów, dla których zainteresowałem się minimalizmem. Choć minęło niewiele czasu, to mam wrażenie, że coś się we mnie zmieniło. Może to chwilowy efekt “łał”, ale postaram się by trwał jak najdłużej.

Stałem się również bardziej “obecny” w domu. Po przyjściu z pracy staram się w 100% zaangażować w zabawę z córką i spędzanie czasu z żoną. Zawdzięczam to w dużej mierze ograniczeniu korzystania z mediów społecznościowych w domu i innych “złodziei czasu”. Pracuję nad postawieniem wyraźnej granicy między pracą a domem tak, aby emocje towarzyszące mi w biurze nie były przenoszone do domu.

Ufff… myślałem, że w styczniu niewiele się działo, a jednak było o czym pisać 😉 Nie zwalniam tempa i biorę się do dalszej pracy.

 

 

Dodaj komentarz